Masthead header

Ślub Ursynów Warszawa | Marta & Adam

Na ślub Marty i Adama jechałem z prawdziwą przyjemnością czując, że będzie to niezwykle piękny dzień. Wiedziałem, że mam zaszczyt towarzyszyć parze, którą łączy szczególna, trwała choć subtelna więź. W spojrzeniach, którymi obdarzali się nawzajem dostrzegałem pełne zaufanie, oddanie i czystą radość z bycia razem. Dzień przysięgi zawsze jeszcze potęguje te uczucia, byłem więc pewien, że z taką parą moja praca ślubnego fotografa zaowocuje wieloma seriami pięknych, wzruszających, pełnych szczerych emocji zdjęć. Byłem zupełnie spokojny o efekty i miałem rację.
Zaślubiny Młodej Pary odbyły się w przepięknym Kościele Ewangelicko-Reformowanym w centrum Warszawy, natomiast przyjęcie weselne miało miejsce w Domu Bankietowym Błonie. Liczni goście, rodzina i przyjaciele Państwa Młodych wypełnili tego wieczoru i nocy wytworne wnętrza obiektu śmiechem, życzliwością i prawdziwie radosnym entuzjazmem. Tańcom i zabawie nie było końca! Aż bałem się zdjąć palec ze spustu aparatu w obawie przed utraceniem sposobności uwiecznienia szalonych pląsów, uśmiechów dzieci czy przyjaznych spojrzeń. Jednak do końca tego święta moim ulubionym obiektem fotograficznym pozostały błyszczące ze szczęścia oczy Panny Młodej i wpatrzony w nią z zachwytem świeżo upieczony Mąż.
Dzień ślubu, bardzo udany, okazał się tak intensywny, że nie udało nam się już zrealizować sesji plenerowej. Odbyła się ona w innym terminie w Żelazowej Woli. Tam również, już podczas pstrykania zdjęć, cieszyłem się na efekty naszego spotkania. Z wielką przyjemnością prezentuję dziś ich niewielką część na blogu.
Marto i Adamie, dziękuję Wam, że wybraliście właśnie mnie na Waszego ślubnego fotografa. To wielkie wyróżnienie i ze szczerą chęcią jechałem przez pół Polski, by poznać Was bliżej i być świadkiem Waszego szczęścia. Życzę Wam, by uczucie, które jest między Wami trwało, rozwijało się i kwitło. Życzę Wam, by życie grało dla Was najpiękniejsze melodie.

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

*

*